motyl
logo
Dodaj komentarz
śmiertelny, dodano: 02-07-2008
Uważam pomysł stworzenia wirtualnego cmentarza za godny uznania.Wszystko co zostaje po śmierci człowieka to pamięć innych ludzi o nim.Co nie którzy uważają to za głupotę.A czy nie jest głupotą wydawanie bajońskich sum na coraz to świetniejsze i droższe nagrobki i to nie z miłości do zmarłych lecz dla zaspokojenia swej pychy.Dodawanie na tablicach nagrobków wszelkiego rodzaju tytułów typu-prof.-doktor-magister są znowu moim zdaniem przejawem pychy.Uważam że każdy po śmierci jest tylko marnym prochem.Natomiast zachowanie pamięci po zmarłych w wirtualnym świecie ułatwia wielu ludziom zachowanie pamięci o tych którzy odeszli i uspokojenie swego sumienia gdyż nie zawsze mają czas ,możliwości i zdrowie aby zadbać o miejsca pochówku swych bliskich w świecie realnym.Modląc się nad grobem modlimy się za zmarłego do boga.Równie dobrze możemy to robić w domu jeżeli nie mamy innej możliwości.Jeżeli chodzi o przejawy pychy to można je zauważyć i na cmentarzu wirtualnym no cóż tacy już jesteśmy...

magda, dodano: 27-06-2008
to co przeczytalam o Kituni, bardzo mnie wzruszylo i wzburzylo.Niestety, sama jestem przypadkiem opiekuna , ktorego niewinna psina zostala potraktowana z bezdusznoscia, jak maszynka do zarabiania pieniedzy...odeszla w cierpnieniu, nie zaznawszy ukojenia w bolu...lekarz tez nie poniosl zadnej kary, choc sprawa byla kierowana wyzej.Bardzo wspolczuje zwierzetom i ich wlascicielom, ktorzy musza znalezc na swojej drodze takich POTWOROW.Dla przeciwwagi dodam, ze spotkalam na swojej drodze takze bezinteresownych Wetow, ktorzy za darmo dawali leki, za darmo leczyli- bo przygarnelam zwierze!!!

Kitunia, dodano: 24-04-2008
Pani Basiu, dziękuję za zainteresowanie historią biednej Kituni. Nie naruszę niczyich dóbr jeżeli powiem,że działo się to w Olsztynie.Serdecznie również pozdrawiam z całą gromadką moich ukochanych psotników.

Barbara G., dodano: 24-04-2008
Serdecznie współczuję Kituni i Państwu i podziwiam determinację, z jaką walczyliście, żeby okrutnik został ukarany. Też mam niezbyt budujące kontakty z niektórymi wetami, szczególnie z takimi, którzy robią wiele rozgłosu wokół swoich niby kwalifikacji. Mam nadzieję, że wydarzenie to nie miało miejsca w Łodzi lub okolicach, nie chciałabym bowiem, żeby moje zwierzęta przechodziły przez to, co było udziałem Kituni i Państwa. Pozdrawiam serdecznie ja i moje dwa pychole.

Kitunia, dodano: 24-04-2008
Kitunia przybłąkała się do nas późną jesienią.Brudna, straszliwie wychudzona, sponiewierana przez życie.Zaczęliśmy ją dokarmiać.Zostawała na coraz dłużej a w końcu zaczęła sypiać pod świerkiem.Było coraz zimniej i zabraliśmy ją do domu.Ona natomiast odwdzięczała nam się ogromną miłością.Mieliśmy i mamy w domu wiele zwierząt, ale Kitunia była stworzeniem wyjątkowym. Pokochała Kitunię nawet nasza dobermanka.W najbliższej osiedlowej lecznicy rozpoczęliśmy odpchlanie i odrobaczanie Kituni.Kitunia z biegiem czasu wypiękniała.Podczas kolejnej wizyty lekarz stwierdził u niej przepulinę i zalecił operację.Byliśmy zaniepokojeni tym, że niczego o Kituni nie wiemy- w jakim jest wieku, na co chorowała, niczego.Lekarz uspokoił ,że nic jej nie grozi.Zgodziliśmy się.Kotkę oddał nam po godzinie od operacji- nie wybudzoną, wychłodzoną tak jakby została wyjęta z zamrażarki, w pyszczku miała zakrzepłą krew. W domu jej stan nie zmieniał się, cierpiała.Dzwoniliśmy do lekarza z prośbą o pomoc.Odpowiedział,że tak koty wybudzają się z narkozy, że nic jej nie będzie, a my powinniśmy opanować histerię.Dzwoniliśmy wiele razy i za każdym razem słyszeliśmy to samo.Do innej lecznicy nie zdążyliśmy Kituni dowieźć - odeszła w drodze. Jej cierpenia nigdy nie zapomnimy.Wniosłam skargę do Izby Weterynaryjnej zarzucając wiele błędów, które lekarz popełnił(rozmawialiśmy na ten temat z wieloma lekarzami).Sprawę umorzono.Odwołaliśmy się do Konsultanta Krajowego. Nakazał wznowienie sprawy.Sprawę wznowiono po ponad roku, a pO prawie czterech od zdarzenia lekarza ukarano naganą.W międzyczasie lokalna prasa doniosła, że ten sam lekarz po uśpieniu psa (właściciele zapłacili za jego kremację)wyrzucił zwłoki psa do lasu.Przypadek zrządził,że ci ludzie będąc na spacerze w lesie znaleźli szczątki swego psa rozwłóczone przez dzikie zwierzęta.Ten lekarz leczy zwierzęta nadal.Kitunia była naszą radością, nie zasłużyła na takie cierpienie i tak okrutną śmierć.Zwierzęta też odczuwają strach, ból i mają prawo do godnego traktowania o czym zupełnie zapomniał ten lekarz.

Kitunia, dodano: 24-04-2008
Jest prośba o opisanie historii Kituni na forum.Opiszę, ale czy zainteresowany tą historią śledzi w tej chwili forum ?

a, dodano: 16-04-2008
kochaj ją dalej jak kochałeś.i rób to co chciąłeś a ona nie zganiła

BERNARD, dodano: 07-04-2008
CO MYŚLEĆ GDY KTOŚ BLISKI ODCHODZI...?
CO CZUĆ GDY CZAS MIJA A TO CORAZ BARDZIEJ BOLI...?
CO ROBIĆ GDY WSZYSTKO TRACI SENS...?
JAK ŻYĆ GDY JEJ JUŻ NIE MA...?
BRAKUJE MI MOJEJ MAMUSI TAK BARDZO ŻE JUŻ SOBIE NIE RADZĘ.
CO ROBIĆ...?
KOCHAM CIĘ MATEŃKO!!!

magda, dodano: 04-04-2008
Mario, jestem wstretna i leniwa...i tu zostawiam Ci wiadomosc, bo nie stac mnie na napisanie kilku slow do Ciebie...jutro, pojutrze, za miesiac... Wybacz mi i ...dzieki Ci, ze Jestes...

Twoja Na Zawsze J., dodano: 14-03-2008
dziś pogrzeb mojego ukochnego.. moja jedyna prawdziwa miłość odeszła! zostawił mnie!Miasto śpi - gdzieś daleko taki obcy
przywiązujesz sznur
Śpimy - gdzieś daleko
Ostatni oddech
Noc się wita z dniem
Nowym dniem
Pozostało bezwiedne ciało
Lecz przecież żyjesz
żyjesz w naszych sercach
i do końca w nich pozostaniesz
A kiedyś przyjdzie ten dzień
znów spotkamy się


Projekt i wykonanie zespół Cyber.pl © 2006